1993 rok. Popiersie gen. K. Pułaskiego w Domu Podhalan

Od ponad 30 lat obchody „Dnia Pułaskiego” w Chicago ubogacają uroczystości organizowane przez Związek Podhalan w Ameryce Północnej. W tym roku uroczyste złożenie wieńca pod znajdującym się w ogrodzie podhalańskiej siedziby – zacnym popiersiem generała Kazimierza Pułaskiego. Zawsze od samego początku tj. 1993 roku, ubogaca on program oświatowy i artystyczny poświęcony pamięci bohatera dwóch kontynentów. Przygotowany zawsze przez młodzież harcerską, uczniów z polskich szkół oraz młodzieży ze Szkółki Pieśni i Tańca przy Zarządzie Głównym, oraz licznych grup z polonijnych organizacji. Weterani, nauczyciele, konsulowie, przedstawiciele władz miasta Chicago, członkowie Związku Podhalan w Ameryce, oddają hołd bohaterowi “obojga narodów”, składając kwiaty pod pomnikiem gen. Pułaskiego, przy dźwiękach muzyki góralskiej. Uroczysta celebracja ma zawsze miejsce na początku marca, czyli blisko daty urodzin Kazimierza Pułaskiego, zazwyczaj przed południem w siedzibie góralskiej przy 4808 S. Archer.

Kultywowanie pamięci o zasługach gen. Kazimierza Pułaskiego dla amerykańskiej wolności jest naszym patriotycznym obowiązkiem. Pamięć o generale Kazimierzu Pułaskim ma historyczne znaczenie. Był polskim szlachcicem, który po upadku konfederacji barskiej udał się do Ameryki, polecony Jerzemu Waszyngtonowi przez Benjamina Franklina. Generał Pułaski to bohater Stanów Zjednoczonych, uznawany za twórcę amerykańskiej kawalerii, który zginął podczas bitwy pod Savannah. To pamięć o człowieku, który, gdy zaszła potrzeba, umiał i chciał bronić rodzącej się demokracji. Dla młodych jest przykładem odwagi i wytrwałości, broniącym zwycięsko naszej wolności i wolności drugiego kraju. Nasz rodak wykazał się wielkim poświęceniem, w wpierw w walce z rosyjskim zaborcą, a po opuszczeniu kraju jego prawość, odwaga, jego godność i zdolności przywódcze pozwoliły z wielkimi sukcesami walczyć o wolność Ameryki, za którą oddał swoje młode życie. Zasługi Kazimierza Pułaskiego dla wolności amerykańskiej to jest bardzo ważny temat. Powinniśmy pamiętać i przy każdej okazji szerzyć i ugruntowywać tę pamięć o naszych bohaterach. Władze amerykańskie nie zapomniały o zasługach Polaka. W 2009, Kongres przyznał bohaterowi pośmiertne honorowe obywatelstwo Stanów Zjednoczonych.

Natomiast w październiku 2005 roku doczesne szczątki generała zostały uroczyście złożone pod jego pomnikiem znajdującym się na Monterrey Square w Savannah, w Georgii. Ta pamięć powinna wzbudzać szacunek narodu amerykańskiego do nas – do Polaków jako narodu. O postawie Pułaskiego i innych Polakach, którzy walczyli za Amerykę i którzy przyczynili się do budowy podwalin społeczeństwa amerykańskiego, należy pielęgnować i wspominać. W całych Stanach Zjednoczonych jego imieniem nazwanych jest 175 miasteczek, hrabstw i ulic.

Chciałem więc wspomnieć, przypomnieć początki historii, jak to popiersie gen. Kazimierza Pułaskiego znalazło się u nas w ogrodzie, naszej podhalańskiej siedziby przy 4808 South Archer. O tym, musimy przypominać sobie, ale szczególnie młodemu pokoleniu Amerykanów. Mamy się czym chwalić. W naszych ogrodach mamy popiersie bohatera dwóch narodów. Tutaj od wielu lat czcimy wielkiego polskiego patriotę, który był bohaterem Polski i Stanów Zjednoczonych. Kontynuujemy to z roku na rok.

Idźmy więc za śladem

Kościół św. Wojciecha na (1650 W 17th St) w dzielnicy Pilsen w Chicago został założony w 1874 roku jako „kościół-matka” dla polskich imigrantów na Lower West Side. Kosciół w stylu neorenesansowym wzniesiono w latach 1912–1914. Parafia, znana z bliźniaczych wież, skupiała kiedyś głównie polską, góralską społeczność. Zaprojektowany przez architekta Henry’ego J. Schlacksa i ukończony w 1914 roku, kościół jest doskonałym przykładem stylu „polskiej katedry”, przypominającego rzymską bazylikę św. Pawła za Murami. Kościół św. Wojciecha, jako zabytkowe miejsce i dawna polska parafia w Chicago dzielnica (Pilsen), bo nazwa zaczerpnięta jest od miasta Pilzno w Czechosłowacji.

Pilsen to historyczna, robotnicza dzielnica Chicago, znana z gęstej XIX-wiecznej architektury, pierwotnie zasiedlona przez imigrantów z Irlandii, Niemiec, a później przede wszystkim – Czechów, po pożarze z 1871 roku, przesiedlali się tu ze znaczną obecnością Polaków, Słowaków i Litwinów. Dzielnica Pilsen, położona w pobliżu skrzyżowania ulic 18th i Ashland Ave, sięga aż po Halsted. Czeska ludność zaczęła się chętnie osiedlać tu po Wielkim Pożarze w 1871 roku. W Chicago istniały już wcześniej osady czeskie, ale żadna z nich nie osiągnęła poziomu samowystarczalności i autonomii kulturowej, który charakteryzował Pilzno.

Tam też zaczyna się historia naszego popiersia gen. Kazimierza Pułaskiego, o którym będziemy wspominać.

Zacznijmy od samego początku. Thalia Hall, wybudowana w 1892 roku przez czeskiego imigranta i właściciela salonu Johna Dusek, jest wybitnym przykładem architektury tamtej epoki. Historia większości sal bankietowych w Pilsen, sięga więc korzeniami czeskiego dziedzictwa z końca XIX wieku, obejmującego bogato zdobione, skupione wokół ulicy Ashland i tamtejszej społeczności. Ta zabytkowa Sala Thalia (1892), służyła także jako teatr, miejsce zebrań i towarzyskich spotkań, a później jako dostępna sala bankietowa. Ale oprócz niej powstawały także inne sale w tej dzielnicy, które były także ostoją towarzyską dla imigrantów, często kojarzone z tzw. saloonami, z gimnastyką towarzystwa gimnastycznego ( Sokół ) naprzeciwko ( Pulaski Hall ) z uroczystościami kulturalnymi.

Nowa, wybudowana przez niemieckich osadników z ( Pilsen ) hala Turner, na rogu Ashland i 18th Street, to historyczne miejsce spotkańi towarzystw. Znajdowała się w pobliżu skrzyżowania Ashland Avenue i 18th Street. Pod koniec XIX wieku były one ważnym centrum dla społeczności grup emigrantów, odzwierciedlając bogatą historię obszaru, jako enklawy czeskiej, słowackiej, niemieckiej a potem polskiej.

Lata 30 – 40 to spokojny ale aktywny rozwój budowlany dzielnicy.

Niektóre wcześniejsze przedsiębiorstwa produkcyjne opuściły okolicę, ale inne pozostały. Pakowalnie mięsa, fabryki wędlin, rzeźnie nadal istniały. Inne, działające tu od dawna firmy przemysłowe wciąż dobrze prosperowały. Firma Burton-Dixie, która prowadziła fabrykę materacy od przełomu wieków, poszerzył produkcję. Produkowała poduszki, kołdry i śpiwory w latach 40 i 50. XX wieku. W tym czasie w Pilsen nadal działało kilka firm meblarskich i stolarskich. Joseph Kaszab, węgierski imigrant, który miał swoją firmę przy W. 21st St. produkującą łóżka Murphy’ego w latach 20. XX wieku, zaczął specjalizować się w meblach biurowych. W połowie lat 40. rozpoczął działalność w ramach spółki zależnej Woodwork Corporation of America. Firma wybudowała w 1946 roku duży nowy zakład przy ulicy W. 21st St. gdzie zatrudnionych był ponad 200 stolarzy pracujących w tej firmie, byli to europejscy imigranci, którzy bardzo słabo mówili po angielsku, ale brygadziści, którzy sie wybili, potrafili im objaśnić swoją pracę po niemiecku, czesku po polsku. Pracowali tam również podhalańscy górale, którzy mieli ku temu smykałkę

W 1933 roku polscy przywódcy zwrócili się do burmistrza Chicago (czeskiego pochodzenia) Antona Cermak z petycją o zmianę nazwy ulicy Crawford na Kazimierza Pułaskiego, polskiego bohatera wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Zmiana została wprowadzona, chociaż wielu właścicieli istniejących przy tej ulicy firm, sprzeciwiało się zmianie nazwy, ponieważ wcześniej zainwestowali pieniądze w dawniejszy marketing businessu pod starą nazwą ulicy Crawford.

Po zakończeniu II Wojny światowej, zaczęły się tworzyć nieporozumienia, towarzyszyły narastające nastroje antyniemieckie w Ameryce. Asymilacja była w tym czasie szczególnie silna wśród niemiecko-amerykańskiej społeczności etnicznej, a udział w klubach etnicznych, takich jak Turnverein, spadał niemal doszczętnie. W 1939 roku, Stowarzyszenie Turnerów z Pilsen w Illinois wyparło się wszelkich powiązań z organizacjami faszystowskimi z powodu „irytacji, a nawet ataków ze strony wprowadzonych w błąd okolicznych tłumów. Taki tłum, zebrał się przed Turner Hall podejrzewając, że odbywa się tam spotkanie niemiecko-amerykańskich faszystów. Wreszcie budynek został sprzedany w 1945 roku innemu stowarzyszeniu społecznemu, które, wykorzystywało go jako centrum życia towarzyskiego.

Antonina Błazończyk

Właśnie w tym okresie zaczyna się wątek związany z naszym popiersiem gen. Kazimierza Pułaskiego.

Moja opowieść zacznie się od momentu kupna (Pulaski Hall ) także znanej jako Pulaski Village, znajdującej się pod adresem 1709-11 S. ASHLAND AVE. w Chicago. W 1949 roku budynek kupiła góralka, Antonina Błazończyk. Sala stanowiła centralny punkt lokalnej społeczności polskiej. Było to znane polonijne miejsce spotkań towarzyskich, tańców i śpiewów górali podhalańskich.

W latach 1890 w Pilsen zaczęło powstawać wiele budynków o charakterze mieszkalnym i komercyjnym w stylu neoromańskim, z fasadami obłożonymi dorodnymi blokami wapiennymi. Dwupiętrowy budynek przy 17 S. Ashland Ave. charakteryzuje się naprzemiennymi warstwami gładkiego i rustykalnego wapienia z efektownym wejściem. Tu, z płaskiego kamiennego parapetu wyłaniają się dwa wachlarzowate rzeźbione detale. Budynek ten zbudowany w 1894 roku, pierwotnie mieścił wydawców „ Dziennika – Polski Gazette” zaś obok – firmę hafciarską A. Wohl Co.

Antonina „Antoinette” Błazończyk urodziła się i wychowała góralskiej rodzinie Blaszyński, we wsi Chochołów. Do Chicago przyjechała w młodości z rodzicami, którzy powócili spowrotem po recesji z lat 20-tych. kiedy to duża ilość polskich ludzi wracało spowrotem do Polski. W Chicago poznała swojego męża Ferdynanda Błazonczyka. Ferdynand, który wyemigrował z Chochołowa w 1934 roku. Często wysyłał on pieniądze do swojej rodzinnej wioski, aby utrzymać kościół, straż, szkołę. Po II wojnie, pomógł ponad 100 polskim emigrantom osiedlić się w Chicago, oferując im jedzenie, spanie i pomoc finansową. Przez długie lata był dyrektorem z Koła Chochołow. Zmarł 2000 roku mając 93 lata

Antonina jako obywatelka amerykańska po rodzicach, dorastała w Chochołowie i tam od podstaw poznała swoja kulturę góralską. Sama rozmiłowana w śpiewie i tańcu. Wśród Polonii znana była również jako „ Gaździna z Chochołowa ” – Antoinette była „góralką z krwi i kości” – niezwykle dumna ze swojego polskiego pochodzenia.

W latach 40 tych. Antoinette Blazonczyk, nagrała jako wokalistka cztery płyty 78 rpm z autentyczną muzyką góralską w wytwórni ( Podhalan Record ) Ale kiedy w 1949 roku kupiła wraz z mężem Ferdynandem Pulaski Village Hall przy 17th South Ashland. To właśnie tam nasza Podhalanka – Antoinette, zaczęła promować i ściśle egzekwować swoje wyłączne prawo do grania muzyki – polki. Muzyka, taniec i miłośnicy polki wypełniali Pulaski Village przez pięć dni w tygodniu.

Od środy do niedzieli w Pulaski Village, pojawiały się takie sławy jak Frankie Yankovic, Eddie Zima, Steve Adamczyk, Eddie Wojcik, Li’l Wally, Johnny Bomba, Johnny Hyzny, Marion Lush, Joey Jarosz, The Polka Dot 5 i Frank Wojnarowski z East Coast. To tylko kilka przykładów. Antoinette, zawsze witając nowych artystów, oferując im pomoc i wsparcie, kontynuowała promocję i szerzenie wiedzy o folklorze, o muzyce i śpiewaniu.

Li’l Wally regularnie gościł w Pulaski Village od 1951 do 1961 roku. Transmisja na żywo z Li’l Wally odbywała się w każdą niedzielę w godzinach 16:00-17:00 na antenie stacji radiowej WOPA.
W latach 50. Antoinette powróciła do wytwórni (Tatry Record) należącej do popularnego prezentera radiowego Zeba Zarneckiego. Nagrała tam kolejne cztery single na płycie 78 rpm. posłuchaj – Wiyrchowo. Na jednym z pikników sponsorowanych przez Antoinette Blazończyk, w ogrodach Justice Park Gardens, zgromadziło się ponad 9000 osób.

Antoinette czasowo zawiesiła swoją działalność, gdy popularna Hala Pulaski Village została zniszczona przez pożar 26 września 1966 roku. Jednak już rok później, w 1967 roku, kupiła klub Antoinette przy ulicy S. Richmond 4559 w Brighton Park. To właśnie tutaj polska muzyka powróciła w weekendy.

Według opowiadań ludzi, którzy pamiętają to wydarzenie, związane z pożarem Pulaski Hall. Na dwóch cokołach stały 2 kamienne popiersia Kościuszki i Pułaskiego. Podczas pożaru, strażacy ratując dach, strącili oba. Kosciuszko spadł nieszczęśliwie na betonowy chodnik i roztrzaskał się w drobny mak – natomiast popiersie Pułaskiego upadło obok, głową w dół, ale na tyle szczęśliwie, że tylko mała szrama na głowie popiersia została.
Błazończykowa, popiersie (generała) zabezpieczyła. Kiedy rok później kupiła nową Hale bankietową wraz z Tawerną przy ulicy 4559 South Richmond, popiersie generała Pułaskiego na nowo stanęło na podmurówce w ogrodzie na posesji. Stało tam aż do 1993.

Zanim jednak popiersie bohaterskiego generała trafiło do ogrodu Domu Podhalan, zdobiło od 1892 roku wejście do Hali Kazimierza Pułaskiego przy ulicy Ashland. W 1949 roku od Józefa Zadębskiego obiekt kupiła Antonina Błazończyk. Gazdowała tam do 29 września 1966 roku, kiedy hala została zniszczona przez pożar. Na szczęście znajdujące się nad wejściem popiersie, które ocalało – zostało przez panią Antoninę ustawione w ogródku przy nowej „tawernie” zakupionej przy skrzyżowaniu ulic Richmond i 46th St, gdzie zawsze przyozdobione flagami i kwiatami przypominało o zasługach generała. Po kilku latach zapomnienia ogródek przy „tawernie” odżył ponownie w latach osiemdziesiątych, kiedy zaczęto świętować w Illinois „Dzień Pułaskiego”. W latach 1982 – 86 gromadzili się tam Podhalanie, weterani i inni zacni przedstawiciele Polonii. Kilkakrotnie miałem tam okazje być jako delegat Związku Podhalan, ( pełniłem wtedy funkcje Vice Prezesa ZP. ) Gościem tych spotkań był również przyjaciel Podhalan, były senator Stanley Papież pochodzący z Rabki. Aktualny senator stanowy Leroy Lemie, który to na wniosek między innymi podhalan, przyczynił się do uchwalenia w 1986 roku ustawy ustanawiającej „Pulaski Day” jako święto stanowe, celebrowane odtąd w każdy pierwszy poniedziałek marca.

Środowisko, a także polska społeczność, zostały zszokowane gdy w czerwcu 1972 roku nagłą śmiercią odeszła „Gaździna” – Błazonczyk. Antoinette była dumną matką dwójki dzieci: córki Louise Kurek, która mieszkała w Nowym Jorku, i syna Eddiego Blazonczyka, znanego i popularnego, lidera zespołu Polka Band z Chicago. Eddie Blazonczyk pochodził z Chicago, był synem Freda i Antoinette Blazonczyk, którzy przez lata prowadzili salę balową Pulaski Village Ballroom, a później klub Antoinette w Chicago. Eddie Błazończyk, zaczął grać polki na początku lat pięćdziesiątych w czteroosobowym zespole znanym jako „Happy Eddie and his Polka Jesters”. Występowali na wielu polskich weselach, rocznicach i innych uroczystościach w Chicago oraz całej Ameryce.

Rok 1993. Sejm XXII – obradował 4, 5 i 6 września 1993 r. Prezesem został wybrany Andrzej Piton Kubów. Zaraz na pierwszym zebraniu Dyrekcji, do Zarządu wpłynął wniosek z propozycją – do prezesa Andrzeja Pitonia, aby Związek Podhalan przejął opiekę nad kamiennym monumentem popiersia generała Pułaskiego. Wniosek od pań, Ewy Hobrzyk i Alicji Gałach, został przyjęty z aprobatą. Obie Panie, w chicagowskich Kościołach, Muzeach, Kołach, Organizacjach polonijnych zbierały materiał do wydania książkowej historii Związku Podhalan w Ameryce. Doniosły nam wiadomość, ze kolejny właściciel sprzedaje posiadłość na rogu przy 46 tej i Richmond, na której stoi popiersie gen. Pułaskiego. Należy się spieszyć z zabraniem popiersia bo nowy nabywca nie jest tym obiektem zainteresowany.

Na tym samym zebraniu powołaliśmy Komitet, który miał zająć się sprawą. Przewodniczącym został wybrany Lech Kubera. Za kilka dni, udała się delegacja aby obejrzeć i ocenić sytuację.

Popiersie trzeba było koniecznie zabrać i przewieść do ogrodu siedziby Związku Podhalan przy 4808 S Archer Ave. 10 października popiersie zostało przetransportowane do ogrodu Domu Podhalan, gdzie po wykonaniu niezbędnych prac adaptacyjnych i uzyskaniu wymaganych pozwoleń mogło być ustawione, należało zacząć administracyjne działania, zgłosić do miasta i dostać pozwolenie na umieszczenie popiersia, pomnika. Duże zainteresowanie wykazały niektóre Koła i ich delegaci do pomocy. Pamiętam, że dokumentacje i rysunek wykonał architekt Zygmunt Latka, podmurówkę wylali chłopy z Czerwiennego, Staszek Częszczak z brygadą, kamieniarkę zrobił Jan Słodyczka Maśniak. Z uwagi na odległy czas nie wspominam wszystkich, bo nie chce, aby kogoś pechowo pominąć.

                       

21 Listopada 1993 roku, odbyła się oficjalna akademia oraz uroczystość odsłonięcia popiersia gen. Kazimierza Pułaskiego. Dużą zasługę w przygotowanie oficjalnej uroczystości należy się pani prezes Związku Nauczycieli Polskich, Anieli Bartoszek z Zarządem, pani Marii Bachleda, przedstawiciel miasta Pat Michalski, Związkowi Klubów Polskich, Weteranom, Żołnierzom, delegacjom Kół ZP. młodzieży ze Szkółki Tańca, muzykantom.

Uroczyste odsłonięcie pochodzącego z końca XIX wieku popiersia nastąpiło 21 listopada 1993 roku. Świadkiem tego wydarzenia obok członków ówczesnych władz Związku na czele z prezesem Andrzejem Pitoniem i przewodniczącym Komitetu Przeniesienia Popiersia Leszkiem Kuberą był między innymi minister pełnomocny Michał Grocholski i konsul Andrzej Jaroszyński. Wiązanki kwiatów złożyła młodzież szkolna i harcerze. Na zakończenie uroczystości konsul generalny w asyście prezesa Związku złożyli kwiaty.

W skrytce zamurowany został akt erekcyjny oraz inne dokumenty, które zgodnie z przyjętą uchwałą mogą być odsłonięte, dopiero po 50 latach od daty odsłonięcia.

 

Comments

No comments yet. Why don’t you start the discussion?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *